Maja Górczak o przygodzie z X muzą

Mam na imię Maja i moją pasją jest film. Odkąd pamiętam, filmowy świat mnie intrygował, ale dopiero w gimnazjum na dobre rozpoczęła się nasza przyjaźń. Kiedy miałam 10 lat obejrzałam „Titanica” – to bez wątpienia dzieło, o którym nie można tak szybko zapomnieć. Tak jak statek, 101 lat temu, fascynował ludzi, tak mnie ta produkcja urzekła rozmachem, wielkością, efektami specjalnymi, dopracowaniem szczegółów. Wtedy zaczęłam fascynować się również reżyserią. Co i jak zrobić, by zapanować nad tyloma osobami na planie, zadbać o tak wiele szczegółów, by powstało filmowe dzieło? Od tamtego momentu szukałam odpowiedzi na te i inne pytania. Zaczęłam czytać wiele ciekawostek, książek, magazynów o X muzie.

Od kilku miesięcy chodzę na zajęcia do Pracowni Filmowej w CK Zamek. Mogę zgłębiać tam tajniki sztuki filmowej – nie tylko teoretycznie, ale także praktycznie.

Nie znalazłam jeszcze artysty, na którym chciałabym się wzorować. Jest wiele związanych z tą dziedziną osób, które podziwiam i szanuję, ale żadna z nich nie jest moim autorytetem. Wciąż szukam swojego mistrza.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Film jest dla mnie formą sztuki. Praca nad amatorskimi etiudami, czytanie o historii kinematografii sprawiają mi wielką przyjemność.