Może by przedstawić co? Choćby i sztukę.

Może by przedstawić co? Choćby i sztukę.

– o spektaklu LGT

W kwietniu Licealna Grupa Teatralna wystawiła swoje nowe przedstawienie. Zespół prowadzony przez panią profesor Annę Kukorowską, i jak przypuszczam, pełen entuzjazmu oraz zapału do pracy przygotował spektakl pod tytułem „Sztuka zniechęcenia”. Wzięli w nim udział Agnieszka Gońda, Małgorzata Snopek, Agnieszka Suchowiak, Cezary Fritzkowski, Dawid Ptak, Cyrus Sidor, Dawid Wiczarski, Jakub Wiśniewski i Mateusz Wolniewicz. Po raz pierwszy na deskach licealnego teatru swoje umiejętności zaprezentowali Marie Abai z klasy trzeciej gimnazjum oraz Weronika Jaworska i Julian Chudziński z klasy pierwszej PSLO.

Na przedstawienie złożyły się dwa fragmenty dramatów „W sieci” Jana Augusta Kisielewskiego oraz „Indyka” Sławomira Mrożka. Najprostszymi słowy można by powiedzieć, że pierwszy z nich opowiadał o sztuce, a drugi o zniechęceniu.

Na początku widzowie mogli obejrzeć historię pewnej zbuntowanej panny na wydaniu, opowiedzianą przez żeńską część zespołu, która zyskała nareszcie szerokie pole do popisu, bowiem panowie pojawili się tu tylko epizodycznie. Główna bohaterka Julia jest młodziutką artystką, której malarskich aspiracji nie potrafią zaakceptować ani matka, ani siostry. Nie mogąc już dłużej kryć, jak jej serce płonie, Julia poszukuje kogoś, kto podzieli z nią artystyczne uniesienia i doceni nieobjawiony jeszcze talent. Aż szkoda, że całość zamknęła się w kilku tak krótkich scenach.

O ile Julia nie pozwala opanować się zniechęceniu, o tyle bohaterowie „Indyka” popadają w zupełną apatię bez najmniejszego oporu. Do działania jest w stanie pobudzić ich dopiero pojawienie się pięknej Laury. Okazuje się, że pragnienie miłości może ożywić każdego: poetę, kapitana służby czynnej, odrzuconego ukochanego i zatroskanego o poddanych władcę. Tylko chłopów nic nie jest w stanie odciągnąć od kufli z piwem i mrocznych historii o gadającej krowie. Ale może to dobrze, bo kto inny potrafiłby tak rozbawić publiczność, jeśli nie tacy, którym ani zasiać, ani zaorać, ani skosić się nie chce.

Licealna Grupa Teatralna ciągle poszukuje czegoś nowego, szlifując grę aktorską (albo, jak to było tym razem, również grę na skrzypcach – kto tego nie słyszał, ma czego żałować) oraz stosując najróżniejsze rozwiązania techniczne na przykład w postaci dodatkowego podestu i różnych źródeł światła. Ku przyjemności widzów z poszukiwań artystów zawsze wynika coś przyjemnego dla oka i prawie zawsze dla ucha – proszę wybaczyć, ale ten koncert skrzypcowy naprawdę nie daje o sobie zapomnieć.

Zuzanna Piechota